|
13.01.2009 w Bielsku –Białej odbył się mecz w ramach Pucharu CEV. Tym razem BKS Aluprof miał się zmierzyć z potężnym przeciwnikiem, jakim na parkietach siatkarskich jest Urałoczka Jekatierinburg, prowadzona przez Słynnego Nikolaja ‘ryczącego niedźwiedzia’ Karpowa. Niestety z tego pojedynku bielskie siatkarki wyszły pokonane 3:0 (15:25, 19:25, 29:31).
Hala pękała w szwach, wydawało się, że kibice zajęli każdy wolny kąt, z którego można było śledzić zmagania siatkarek a od ich głośnego dopingu trzęsły się ściany. Początek spotkania, którego stawką był awans do grona czterech najlepszych drużyn tegorocznych rozgrywek Pucharu CEV, pokazał, że przed polską drużyną jeszcze sporo pracy, aby pokonać tak utytułowanego rywala. Czy to kwestia umiejętności, trema a może stawka meczu spowodowała, że nasze zawodniczki na początku meczu ‘zablokowały’ się - trudno ocenić. Efektem było seryjne oddawanie punktów jeden za drugim. Chaotyczna gra, liczne błędy, wszechogarniająca niemoc, zdziwienie i niedowierzanie samych zawodniczek BKSu - tak można określić to, co się działo w pierwszym secie, przegranym przez bielszczanki 15:25.
Początek drugiego seta wlał w serca kibiców trochę nadziei. Bielszczanki zaczęły go dużo lepiej i toczyła się wyrównana walka punkt za punkt. Na pierwszej przerwie technicznej Nikolaj Karpow pokazał nam swe oblicze, z którego zasłynął podczas prowadzenia rosyjskiej kadry – cichy starszy pan (jakiego można było oglądać pod czas pierwszego seta) zamienił się w wybuchowego i krzyczącego potwora. Tak ostra reprymenda spowodowała ze Rosjanki znów zaczęły grać jak świetnie wyszkolona rosyjska maszyna. Mimo poszukiwań przez trenera optymalnego ustawienia bielszczanek i licznych zmianach, gospodynie nie były w stanie zatrzymać rozpędzonych rywalek. Bielszczanki znów zaczęły popełniać głupie błędy własne oraz nieudolnie grać w polu. Drugi set zakończył się wynikiem 19:25 na korzyść gości. Trzeci set i jak się później okazało ostatni, zaczął się znów od prowadzenia Rosjanek. Jednak w bielszczanki wstąpił nowy duch walki. Dokładniejsze zagrania, skuteczniejszy i celniejszy atak spowodowały że toczyła się wyrównana walka do stanu 11:11. Niestety i tym razem powtórzyła się sytuacja z drugiego seta. Interwencja Karpowa i Urałoczka znów odjechała kilkoma punktami. Przy stanie 18:21 niektórzy kibice straciwszy nadzieję na wygranego przez gospodynie seta przez zaczęli już ubierać kurki. W tym momencie zawodniczki BKS-u jakby odzyskały siłę i wiarę w to, że są w stanie walczyć jak równy z równym. Zawodniczki Bielska obroniły 2 meczowe piłki i na tablicy ukazał się wynik 24:24. Na boisku trwała zaciekła walka punkt za punkt. Atak za atakiem, potrójne bloki, pełne poświecenia odbiory, stojący i dopingujący ile sił w płucach bielscy kibice. Niestety mimo wielkich nadziei trzeci set zakończył się wynikiem 29:31.
Teraz czeka nasze zawodniczki rewanż na rosyjskiej ziemi. Jakim wynikiem się zakończy i czy tym razem nasze zawodniczki podejdą do meczu bardziej wyluzowane – trudno powiedzieć. Jedno jest pewne - trenera i zespół czeka dużo pracy w tym tygodniu jeśli myślą o dotrzymaniu kroku Urałoczce.  

  

  
Foto: Magdalena Łabędzka |